Radość w Panu jest naszą ostoją

Życie nas nie rozpieszcza. Otoczeni napięciami i problemami często gubimy się w wirze emocji. Niezadowolenie z różnych spraw: pracy, relacji rodzinnych, sytuacji społecznej i politycznej niesamowicie nas obciąża. Powoduje ono, że nasz dzień często przepełniony jest narzekaniem, rozgoryczeniem i jakąś dziwną agresją. Do tego stopnia, że czasem (często nie rozumiejąc siebie) wybuchamy i ranimy innych. Nie jest to życie, którego chce dla nas Bóg. On pragnie zerwać łańcuchy różnych bezimiennych Mocy i Zwierzchności, które jakby powodowały nami, prowadząc do smutku, złości i nieustannego napięcia.

Jeśli w twoim życiu doświadczasz takiej duchowej walki i chcesz odkryć, jak żyć w radości dziecka Bożego, zapraszamy cię na kurs

Radość w Panu jest naszą ostoją.

Uczestnicząc w nim, będziesz mógł odkryć, dzięki Słowu Bożemu, jak tu i teraz w realiach twojego życia przeciwstawić się złu i żyć nadzieją i radością dziedzica Królestwa Niebieskiego.

Miejsce: Olsztyn k. Częstochowy

Termin: 5 – 7 października 2018 r. (piątek od 18.30 do 14.00 w niedzielę)

Koszt: 180 zł

Świadectwa uczestników kursu 5 – 7 października 2018 r.

Waldek, lat 33
Po 33 latach zdałem sobie sprawę, że Bóg mnie kocha takiego, jakim jestem! Jezus tak mnie kocha, że umarł za tę miłość na krzyżu. Urodziłem się 6 października 2018 roku w Olsztynie k. Częstochowy i mam błąd w dowodzie osobistym 🙂
Teraz wiem, że Pan Jezus kocha mnie tak, że w zasadzie ja już niczego więcej nie potrzebuję. Zrozumiałem sens cierpienia, bo ta dziecięca radość i spokój w sercu kosztowały mnie wiadro łez i stos chusteczek, ale były to najpiękniejsze łzy w moim życiu!

Joanna, lat 42
Poczułam realne dotknięcie Pana w sercu. Zawsze tylko z teorii wiedziałam, że jestem dzieckiem Boga, ukochanym, że Jezus umarł za mnie itd. Na tym kursie odczułam, że JESTEM DZIECKIEM BOGA, na dodatek UMIŁOWANYM, MAM GODNOŚĆ, WARTOŚĆ (a z tym miałam problem – niska samoocena), JESTEM GOŚĆ (nie byle kto, jestem, bo mnie Pan ukochał dawno temu. Nie muszę się bać, lękać (też był z tym problem), bo mam Boga, jestem w Jego SERCU!

Kamil, lat 32
Doświadczyłem, że w moim sercu były rany, o których nie pamiętałem, a cały czas odczuwałem ich skutki w różnych sytuacjach codzienności. Dotknąłem tych ran i oddałem Chrystusowi. Później zrozumiałem, że miałem dobrą intuicję co do radości w Panu. Nabrałem odwagi, aby walczyć o pokój swojego serca, bo bardziej świadomie dostrzegam jego wartość i to, w jaki sposób przeciwnik próbuje mi go odbierać.

Estera, lat 28
Moje serce jest w sercu Boga! Bóg kocha mnie i moje serce takie, jakie ono jest! Przed Bogiem nie muszę ubierać maski, On zna mnie i kocha taką, jaka jestem. Chcę iść z prawdziwą radością dziecka Bożego! Mieć w sercu Boży pokój, który wyzwala radość!

Bronisława, lat 55
Uświadomiłam sobie prawdę o własnym „Ja”, o własnym sercu. Odkryłam, że Boży pokój, Boża radość są kluczem do życia, pogody ducha. Chcę żyć tak, aby być w sercu Boga, aby moje serce było w sercu Boga.

Asia, lat 41
Oczyściłam swoje serce i powierzyłam je Panu. Zdjęłam maski, przekłułam baloniki i na nowo jestem!

Bożena, lat 42
W trakcie tego kursu zadałam sobie pytanie, jakie jest moje serce? Co się w nim dzieje? Najważniejszą dla mnie rzeczą było odkrycie, że pomimo poranienia mogę znaleźć pokój i radość. Wystarczy, że zaufam i poproszę Boga, aby prowadził mnie i uzdrawiał moje serce. Jestem wdzięczna za to, że kolejny raz jestem zaproszona do drogi miłości, pokoju, radości i sprawiedliwości.

Jacenta, lat 35
Stanięcie w prawdzie o moim sercu i przyjęcie tej prawdy o sobie w obecności Boga było dla mnie oczyszczającym doświadczeniem. Gest oddania Jemu tego i przyjęcie prawdy o sobie, jaka pochodzi z serca Pana Boga, sprawiły, że doświadczyłam lekkości na sercu.

Karolina, lat 20
Doświadczyłam wielkiej łagodności i czułości Boga, który uczy mnie, że nie muszę być perfekcyjna i sama starać się wszystko układać i sklejać. Uczy mnie cierpliwości i łagodności względem siebie oraz większej pokory w stosunku do innych, do ich odczuwania i przeżyć.

Grzegorz, lat 55
Nie jest to spokojna droga, którą podążam w moim rozwoju duchowym, ale ogromny przeskok – wstrząs podobny do mojego przeżycia na „Nowym Życiu”. Uzyskałem przekonanie, że nie do mnie należy „zbawianie świata”, ale że tu i teraz najważniejsze jest moje serce i moja osoba.

Jarek, lat 35
Nie ja jestem „zbawicielem” moich najbliższych, mam tylko żyć w zgodzie z Bogiem a On będzie działał.

RADOŚĆ W PANU JEST NASZĄ OSTOJĄ