Co zrobiłby Jezus

24h/24h naszego życia to czas, w którym mamy żyć Ewangelią. W realiach naszych sporów, kłótni, napięć, dokonywanych wyborów nie zawsze jednak nią się kierujemy. Dlatego warto zatrzymać się i postawić sobie pytanie: Co zrobiłby Jezus, stając w realiach twojego życia, spotykając osoby, które ty spotykasz, borykając się z problemami, z którymi ty się borykasz. Jeśli szukasz odpowiedzi, jak żyć Ewangelią i wygrać życie, to kurs „Co zrobiłby Jezus?” jest właśnie dla ciebie.

Często dawałam się złapać w pułapkę, że Bóg i Ewangelia to tematy i sposób życia, który można praktykować tylko w Kościele. Poza Kościołem życie toczy się przecież swoim trybem. Jednak z czasem ten rozdźwięk zaczął mi przeszkadzać i szukałam odpowiedzi, jak żyć Ewangelią na co dzień. Pojawiły się zatem trudne zmagania z szarą codziennością, kiedy to wstaję rano trochę później niż zaplanowałam, a tu w kranie tylko zimna woda, po drodze ktoś zajeżdża mi drogę, w pracy akcja nabiera tempa, wiele osób oczekuje czegoś „na wczoraj”, koleżanka nie wysłała ważnych mejli i mnie się obrywa, bo jej dziś nie ma… A po pracy już standardowo jakieś zakupy, po obiedzie planowałam spacer, a tu burza…

Pytałam siebie, czy wobec tej dynamiki życia, tych wszystkich wyborów zwykłych codziennych i tych strategicznych, które muszę podejmować, naprawdę mogę żyć Ewangelią na co dzień?

Może twoje życie wygląda inaczej, ale jeśli też nurtuje cię pytanie,  jak być świadkiem Ewangelii 24 godziny na dobę, nie może cię zabraknąć na kursie: „Co zrobiłby Jezus” – tam właśnie znajdziesz odpowiedź na to, jak wygrać swoje życie.

Świadectwa uczestników kursu 22 września 2018 r.

Jola, lat 45

Przyjechałam z emocjami złości spowodowanej przykrym słowem od kolegi z pracy. Żyłam tym od czwartku i na tym kursie, kiedy zachęcona słowami ks. Mirosława, aby do trudnych sytuacji, relacji zaprosić Jezusa i oddać Mu to, poczułam ulgę i pokój. Ogromnie jestem wdzięczna za wskazania, jak praktycznie realizować życie z Panem Jezusem 24/24 h. Na nowo przyjęłam prawdę, aby nie przenosić emocji z pracy do domu rodzinnego i otworzyć się na uzdrawiającą miłość Jezusa.

Marcin, lat 37

Dla mnie najważniejsze jest poczucie, że dla Boga każda moja próba powrotu na drogę, jaką On mi wskazuje, jest powodem radości, którą przelewa na mnie i powoduje zbliżenie się (moje) do stanu życia w łasce Pana, jaką mnie obdarza oraz umacnia.

Ilona, lat 45

Podczas pracy w grupach tematycznych zostałam przydzielona do grupy z tematem, z którym mam problem. Czy to przypadek? Nie sądzę! Bóg jest wielki i wie, czego potrzebuję. Po raz kolejny odkryłam, że mnie kocha, pomimo moich słabości, doświadczyłam wielkiej Jego miłości, radości i pokoju serca podczas Eucharystii. Wiem, że jeszcze dużo pracy przede mną, pracy nad sobą, aby zmienić swoje przyzwyczajenia, ale z Jego pomocą idzie ku lepszemu.

Emilia, lat 37

Na nowo odkryłam tak naprawdę to, że nie zawsze pytałam Jezusa, jak postąpić w wielu sytuacjach. Ten kurs będzie dla mnie wskazówką oraz lekcją, by nie zaśmiecać sobie życia sprawami, o których Bóg wie i widzi je. Dzięki temu kursowi zauważyłam, że powinnam zapanować nad swoimi emocjami, by je przeżywać z Miłością. Jezus uzdrawiał moje emocje.

Barbara, lat 46

Zobaczyłam w nowym świetle sytuacje, które muszę zmienić. Zauważyłam, że nie wszystkie nawyki, które sobie cenię, są dobre. Przedrozumienie rzeczywistości – to koniecznie muszę zmienić! Częściej zadawać pytanie: Co zrobiłby Jezus?

Asia, lat 33

Najważniejsze doświadczenie to refleksja nad tym, co wkładam do garnka mojego życia. Odzyskałam chęci do wprowadzenia zmian, aby pełniej żyć, wyjść z wiru pracy, porzucić bylejakość. Uzmysłowiłam sobie, że Pan Bóg nie chce dla mnie życia w nieustannym lęku; chce, aby było kolorowe i piękne. Zamierzam wziąć się do roboty z łaską. Bardzo życiowe i praktyczne wskazówki.

Kinga, lat 29

Uświadomiłam sobie, że opracowywana przeze mnie w grupie sfera tematów, która początkowo wydawała mi się mniej ważna w moim życiu, jest jednak istotnym jego elementem. Jednocześnie dostrzegłam, że moja postawa względem tego tematu jest zgodna z tym, co mówi Jezus i dało mi to większe poczucie spokoju. Ważna jest dla mnie postawa podejścia do zmian jako elementu bardziej rozwijającego a nie powodującego niepokój. Powinnam uporządkować ważność poszczególnych relacji w moim życiu.

Ewa, lat 47

Na kursie odkryłam, że zostałam powołana do nowej jakości życia. Od dziś będę przed podjęciem każdej decyzji zadawała sobie pytanie: Co zrobiłby Jezus?

Mateusz, lat 28

Zrozumiałem, jak ważna jest pogoda ducha oraz żeby w trudnych chwilach mieć czas na zdystansowanie się i modlitwę. Dodatkowo wiem teraz, że codzienny rachunek sumienia przygotuje mnie na nadchodzące kłopoty – pozwoli mi pracować nad sobą. Teraz przy każdym podejmowaniu decyzji zapala się lampka: Co zrobiłby Jezus?

Grażyna, lat 59

Spóźniłam się na kurs o kilka lat. Dostałam odpowiedź na moje wewnętrzne przemyślenia. Nie ja i mój plan na życie się liczy, ale plan Boży na moje życie. Trudne? Ale łatwiejsze – bez zapierania się i mniej męczy. Liczy się, co zrobiłby Jezus na moim miejscu. Przekładać Słowo na praktykę – tego bardzo potrzebuje dzisiaj świat i ja.

Wojtek, lat 47

Uświadomiłem sobie, jak bardzo istotne w moim życiu i życiu mojej rodziny jest moje życie z Jezusem i ciągłe zadawanie sobie pytania: Co zrobiłby Jezus? (w domu, w pracy, wszędzie)

Ela, lat 52

Zupełnie nieświadomie „gotowałam zupę” z głupich składników. Myślałam, że to brak asertywności u mnie, a nigdy nie zastanawiałam się „co zrobiłby Jezus”. Już jakiś czas temu odkryłam, że jak zaczynam nad czymś pracować, to zmiany są super, teraz to zaczęło być dla mnie logiczne. Logika Jezusa to jest to!

Bolek, lat 49

Dzięki systematycznemu pytaniu w ciągu dnia: Co zrobiłby Jezus? Zapraszamy, może nawet bardziej: wprowadzamy Pana Jezusa do swojego życia i staje się On wzorem, jak przeżyć swoje życie. To nie świadomość grzechów, to poprawa daje zbawienie i radość w Panu.

Agnieszka, lat 35

Ja w ostatnich dniach mówiłam, że chciałabym mieć jakąś dodatkową modlitwę. I proszę – dostałam. Szukam bliskości z Panem Jezusem i myślę, że ta modlitwa z karteczki to strzał w dziesiątkę.

Marcin, lat 39

Były chwile w moim życiu, kiedy zadawałem sobie pytanie: Co zrobiłby Jezus? Jednak przeważnie wybierałem swoje myślenie i kierowałem się swoją drogą, drogą wymyśloną przeze mnie. Zawsze potem cierpiałem, moja rodzina również. Ten kurs dał mi pewne „światło”, że to Jezusa mam pytać, co On by zrobił na moim miejscu, nie siebie czy innych, a wtedy będę szczęśliwy a moi bliscy radośni.

Kasia, lat 40

Dostrzegłam, że w codziennym życiu, w domu, w pracy często nie idę za Jezusem… bo nie zadaję sobie pytania: Co zrobiłby Jezus, ale ulegam emocjom i przyzwyczajeniom.

Kasia, lat 32

Usłyszałam o tym, jaki duży mam wpływ na moje przeżywanie rzeczywistości. Ważne doświadczenie – koncepcja rozwiązywania problemu niezależnie od tego, kto jest winny.

Co zrobiłby Jezus (więcej tekstu)